Siedzę w garażu na krześle i rozmyślam. Myślę co zamierzam zrobić i co chciałbym robić. Rozłożyłem farby na półce, włożyłem długopisy i żelpeny do słoiczka. Siedzę sobie przy moim szklanym biurku, piję piwo San Miguel i rozmyślam. Mam ochotę przynieść płótno z domu i położyć na nim jakąś warstwę farby. Mam to jedno płótno jeszcze z kursu 'foundation', które zamalowałem już kilka razy. Ostatnio wykorzystałem je jako tło do nagrania siebie i wyrażenia, i utrwalenia stanu, w którym byłem dzień po tym jak 'A' powiedziała 'E', w mojej obecności, że nie chce z nim być. Powiedziała mu, a dźwięk jej głosu i ruchy jej ciała wypaliły się we mnie jak znamię, że go nie kocha. To wydarzenie zniszczyło mnie kompletnie i już od tego momentu nie mogłem więcej być sobą. To czego byłem częścią uświadomiło mi jak marną istotą jestem i jak bardzo pragnę wrażliwości i przejrzystości ludzkich uczuć. Jednak czy sam jestem w stanie być przejrzysty? Siedzę pomiędzy nimi, a 'A' mówi mu słowa odrzucenia, a ja świadkuję i nie jestem pewien czy powinienem tam być. To co się dzieje potem przerasta moje przewidywania. Odradza się 'E', którego każdy się obawia. Nieprzewidywalny, podstępny i gotowy do odwetu. Całe jego ciało napina się, oczy się rozszerzają, a palce dłoni łączą się opuszkami i zaczyna się obrzucanie ochłapami. Siedzę sobie pomiędzy nimi i widzę co się dzieje i tego momentu nikt mi nie odbierze. Ona go już nie kocha, a on by chciał, aby ona go kochała, jednak on jej nie kocha tak jak kochać powinien. Siedzę sobie pomiędzy nimi i wybucham płaczem, bo kocham ich mocno i rozdziera mnie ich cierpienie. Jednak pytam się siebie, kto tak naprawdę cierpi? 'E' podchodzi i tuli mnie jak brata, a ja nie chcę być stronny i chwytam 'A' za jej smukłą dłoń i zaczynamy wszyscy rzewnie płakać. Za dwa dni 'E' jedzie do Polski na terapię. Pragnie wyleczyć się z fizycznej niesprawności. W ten wieczór, kiedy ochłapy brzydkich słów i wyszukanych oszczerstw płyną swobodnie, 'A' pyta się go, jeżeli chce uratować ich małżeństwo to mogą iść na sesję porad małżeńskich, tylko niech nie jedzie do Polski. Ostatnia szansa, tak nikła i delikatna jak popiół, która zostaje prze 'E' odrzucona. Terapia i możliwość powrotu, czy nawet odzyskania części zdrowia jest ważniejsza. Siedzę sobie pomiędzy nimi po tym wszystkim i jestem emocjonalnym wrakiem i nie mogę się opanować tym smutkiem, który pali i krzywdzi mnie okrutnie i bez skrupułów tnie mą duszę na bardzo cienkie kawałki, gdy ja jestem świadomy wszystkiego i bez znieczulenia muszę znosić to nieludzkie cierpienie. Już nie mogłem przestać płakać i tylko smutek wypełnił mą duszę…
12.2017
